polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious
FRUIT BATS Spelled in Bones

FRUIT BATS
Spelled in Bones

Zacznijmy od końca - utwór zamykający trzeci już album Fruit Bats nosi tytuł Every Day We Wake Up Is a Beautiful Day i jest to wielce wymowne. Romantyczne inklinacje lidera grupy Erica Johnsona przewijają się przez przez całe trzydzieści minut tej płyty. Gitarki, klawisze, wesoły rytm, wokal o bezpośredniości wręcz dziecięcej - Eric robi wszystko, byśmy Fruit Bats uznali za jeden z pozytywnych zespołów czerpiących z folku i bazujących na melodii jako sile przekazu. Magazyn Harp określił Fruit Bats jako kapelę, w której wszystko jest równocześnie znajome i nowe. Raczej znajome, gdyż po pierwszym przesłuchaniu albumu zapragnąłem odświeżyć sobie Beatlesów, po drugim zatęskniłem za Simon & Garfunkel, a po kolejnym w ogóle nie zdziwiło mnie, że Fruit Bats supportowali The Shins. "Spelled in Bones" jest tak ciepłe, miłe w dotyku i przytulne, że nie sposób tej płyty nie polubić, czy może raczej nie uśmiechnąć się do niej z sympatią. Erica przepełnia poczucie irracjonalnego piękna, radości świata i z pewnością ułatwia mu to codzienną egzystencję, a muzyce nadaje promienności, jednak niestety czasami wychodzi jej na złe przez nadmierny banał. Jest dla mnie w pełni zrozumiałe, że falsety w Born in the 70's, chórki w Legs of Bees czy często przewijający się motyw prowadzenia identycznej melodii wokalu i klawiszy, rzadziej też gitary, mogą drażnić trywialnością. Nie ukrywajmy, o ile "Spelled in Bones" jest naprawdę przyjemną, pogodną, optymistyczną płytą i autentycznie poprawia humor, to jednak jej największą wadą jest aż za duża "spójność" brzmienia tej sielanki i jej zwiewność. Inspiracją są raczej Beatlesi z "A Hard Day's Night" niż z "White Album". Fruit Bats tak bezpośrednio i swobodnie zapraszają nas do swej bajkowo-romantycznej krainy, że w ogóle nie boimy się, że w szafie może kryć się jakiś potwór. Niemniej jednak, samej muzyce przydałoby się, gdyby coś tam się czaiło, jakiś ząb, iskrzenie czy choćby odejście od konwencji i zróżnicowanie rytmu. Dlatego Fruit Bats grają fajnie, ale czy dobrze? Bądź co bądź, skoro wydaje się w Sub Popie, to do czegoś to zobowiązuje, do choćby marginalnego, ale jednak wyjścia poza konwencję. "Spelled in Bones" miło rozjaśnia zimowy mrok, ale gdyby nie fakt, że The Shins już od przeszło dwóch lat nic nie wydało, zatrzymałbym się nad tą płytą znacznie krócej.

[Piotr Lewandowski]