polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious
CORRUTPION Virgin's Milk

CORRUTPION
Virgin's Milk

Jedyni Polscy stoner-rockowcy powracają z nową płytą i jest się z czego cieszyć. Album nagrany pod czujnym okiem i uchem Perły (produkcja / udział gościnny) brzmi rewelacyjnie i jest świetnym prezentem... jaki zespół zrobił sobie i fanom na 15 urodziny.

Czego więc spodziewać się po tej płycie? Corruption z pewnością Ameryki nie odkrywa, ale wtórność to chyba ostatnia rzecz jaką można im zarzucić. Grają jeszcze szybciej, jeszcze bardziej melodyjnie i stroją bas jeszcze niżej niż na poprzednim albumie. Już pierwszy kawałek to niesamowita dawka energii z pogranicza Motorhead i Dozer. Rufus udowadnia, że jest świetnym wokalistą. Wspomagany w niektórych utworach przez Anioła, Perłę (backing vocals) i efekty, stanowi mocny punkt zespołu stanowiący o jego charakterze. Stałym elementem wszystkich kompozycji są też solówki gitarowe. Mają raczej formę drobnych wstawek niż monumentalnie rozbudowanych form i chwała za to ich twórcom. Dzięki temu zachowana zostaje dynamika i najzwyklejszy "czad". Podobnie rzecz ma się z riffami - proste i motoryczne, świetnie "nakręcają" tempo. Tutaj nie ma mowy o żadnej wirtuozerii - tym niech się martwią autorzy kilkunastominutowych suit. Właśnie brzminie gitar sprawia, że słuchając takich kawałków jak instrumentalny "Freaky Friday" czy "Disbelief"odnosi się wrażenie jakby Kyuss zmartwychwstał. Ktoś może powiedzieć: ale to było modne 15 lat temu. Cóż. Corruption na pewno nie jest po drodze z modą. Ważne że ta muzyka nadal brzmi świeżo i potrafi zmusić do rytmicznego kiwania nawet najbardziej opornych.

[Bartek Łabuda]