polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious
CLEARLAKE Amber

CLEARLAKE
Amber

Szczerze mówiąc, nie sądziłem, iż będą w stanie przeskoczyć swój poprzedni, znakomity album sprzed 3 lat "Cedars". W dodatku słuchając najnowszej płyty odnoszę wrażenie, że stać ich na jeszcze więcej. Chłopaki szlifowali swój nowy materiał dość długo, można go było usłyszeć już w zeszłym roku na dwóch kuriozalnych koncertach grupy w Polsce (zero reklamy, po 50 osób na każdym koncercie). Płyta była nagrywana w studiach w Anglii i Francji pod okiem uznanych producentów Steve'a Osborne'a (U2, Happy Mondays, Placebo) oraz Jima Abbissa (Kasabian, DJ Shadow, Editors). Powstał materiał doskonale wyprodukowany, bardzo melodyjny, w którym jest miejsce i na sprzęgające gitary i odrobinę melancholii. Wszystkie swoje dotychczasowe atuty udało im się tu uwypuklić i ulepszyć. Mocniejsze utwory kopią ze zdwojoną siłą (kapitalny "Neon" z wściekła partią harmonijki w tle), nagrania nadające się do emisji w radiu są mu jeszcze bardzie friendly (w "Finalny Free" kłania się piosenkowy Blur), zaś utwory, które były niegdyś ich znakiem firmowym, nadal stanowią o sile zespołu (snujący się nieśpiesznie utwór tytułowy, w którym Jason Pegg zawodzi swoim charakterystycznym głosem, a w tle dobiegają nas dołujące, molowe nuty). Takich spokojnych utworów nie znajdziemy tu za wiele, przeważają jednak żywe, gitarowe i głośne numery w typie (punkowego!) "I Hate It, I Got What I Wanted" czy "Far Away", której psychodeliczny klimat przywołuję echa odjazdów Spacemen 3. I właśnie to odróżnia "Amber" od swej poprzedniczki "Cedars". Zespół postawił na mocniejsze dźwięki i znacznie zredukował swoje liryczne oblicze.

Dzięki tej płycie Clearlake umocnił swoją pozycje wśród swoich duchowych pobratymców rozsianych w British Sea Power, Doves czy choćby Elbow. Niby to żadna pierwsza liga brytyjskiego grania, ale tworzone przez nich z dala od jupiterów piosenki, są bardziej szczere i poruszające, niż niejedna topowa NewMusicalExpressowa ściema. Zero napinania się na bycie trendy ze strzykawką i butelką w dłoni. Pure music. Jednym abstynencja wychodzi na dobre, innym na gorsze. Ja życzę przyjemnego słuchania...

[Marcin Jaśkowiak]