polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious
Flapjack wywiad ze Ślimakiem

Flapjack
wywiad ze Ślimakiem

Potwornie zimna niedziela (-25°C) i ostatni na mini-trasie koncert Flapjacka we Wrocławiu. Na rozmowę umówieni jesteśmy przed występem. Apetyty są niemałe bo ubiegłoroczny wywiad w Szczytnie nie doszedł do skutku. Już wtedy zespół zapowiadał nową płytę, a wygłodniali fani czekają na nią od tamtej pory jak na zbawienie. Fatum jednak wisi nad nami. Na samym wstępie okazuje się, że po czterech wcześniejszych koncertach, wokaliście Guzikowi wysiadł głos i siedzi w szpitalu. Koncert raczej się odbędzie, ale rozmowa z nim, jeśli w ogóle, możliwa jest dopiero po występie. Niestety, jak okazuje się później, tylko Maciek "Ślimak" Starosta jest skłonny do rozmowy. Siadamy więc z nim w najgłębszym zakątku sali, gdzie nie przeszkadza tak bardzo pokoncertowy zgiełk, i zaczynamy od chyba najważniejszego pytania:

Kto właściwie jest w tej chwili w zespole?

W zespole jest Olass, Maciej Jahnz, Guzik i ja. Basista jest niestały. Raz Gienia a raz Mihau, który grał z nami na wcześniejszych koncertach w Toruniu, Bydgoszczy i Poznaniu.

A czy możesz teraz powiedzieć kto na pewno będzie nagrywał czwartą płytę?

Tak, to będą te osoby które wymieniłem. Oprócz basistów. Także Lica obiecał, że będzie uczestniczył przy nagrywaniu albumu, ale tylko przy nagrywaniu.

No właśnie. Kiedyś w wywiadzie powiedziałeś, że jest on członkiem zespołu i chcecie koncertować z nim, nawet jeśli miało by to być rzadko.

No ostatnio cały ten plan padł, ze względu na brak czasu. Lica nie może się poświęcić dla Flapjacka. Ale jest brany pod uwagę w związku z nową płytą. Przynajmniej ze trzy numery musi zrobić.

A jak wygląda sprawa z nowym materiałem?

W tej chwili mamy demówkę pięcio-numerową, do której Guzik tworzy wokale. Musi je nagrać bo przecież nie posiadamy teraz żadnego kontraktu. Ten z Metal Mindem dawno się skończył i potrzebujemy nowego materiału żeby iść do jakiejkolwiek firmy. Nie będziemy tego rozsyłać tylko pofatygujemy się osobiście, bo wiem jak są traktowane takie rozsyłane taśmy. Najczęściej trafiają do kosza.

Podobno w Szczytnie ktoś już się do was zgłosił z propozycją wydania płyty?

Ktoś tam się zgłosił, ale nic z tego nie wynikało. Wiesz, ktoś widzi koncert, podnieci się i coś tam palnie, ale potem brakuje konsekwekcji.

Prace nad nową płytą poruszają się mniej więcej w jakim kierunku?

Ciężko powiedzieć, bo można zrobić muzykę "jakąśtam", a potem to wszystko zmieniać. Na razie robimy ciężkie utwory. Takie hardcore'owe.

Jak jedynka?

Nie, jedynka jest metalowa a my od takiego grania chcielibyśmy odejść. Gram tak na codzień w Acidach i po co to powielać? Flapjack za dawnych czasów powstał dlatego, że chcieliśmy z Licą zrobić czadowe numery. To było zdaje się po wydaniu "Vile, Vicious, Vision", która była w miarę lekka i potrzebowaliśmy kapeli, która by była antidotum na to granie. Potem i tak zrobiliśmy "Infernal ..." więc i tak był czad.

Jaka muzyka ma teraz na was największy wpływ. Wcześniej dało się wyczuć że gracie w takim nurcie a'la Machinehead, Biohazard, a teraz?

Machinehead na pewno nie, bo nikt z nas wtedy tego nie słuchał. Może Biohazard czy Sepultura, ale tego się nie dało uniknąć bo nawet jak ktoś nie siedział akurat w tych klimatach, to i tak znał te płyty. Teraz słucham na pewno czego innego niż gram [śmiech]. Ostatnie dwie ciężki płyty jakie mi sie spodobały to było "Toxicity" i płytka Korna, której tytułu nie pamiętam, ale która spotkała się z dezaprobatą fanów. Była syntetyczna i pokazywałaa jak olbrzymie możliwości ma ich wokalista.

A co powiesz w takim razie o wokalu Guzika? Dosyć często ma z nim problemy na koncertach.

Tak, to dlatego, że ma bardzo delikatny głos i potrzebuje mieć własny odsłuch "douszny", bo inaczej się "zdziera". Teraz na koncercie w Tychach, swoją drogą bardzo fajnym, w czasie występu zepsuły się odsłuchy i dlatego tak się załatwił.

Wracając do płyty. Myśleliście już o producencie?

Tak, oczywiście. Materiał w większości wypełni Perła. Podobnie jak na nowych Acidach. Bardzo mi się podoba jak nagrał moje bębny i gitary. Na Flapjacku będzię niby-producentem, zrobi wstępny mix, a defacto koniec płyty będzie należał do Adama Toczko. Taki jest plan, a wszystko się może pozmieniać. Jak złamię nogę to przecież nie nagramy płyty [śmiech].

A o Hrup-Lucku nie myśleliście?

Niee... wiesz bardzo bym chciał nagrywać z Jackiem, ale my nie dogadujemy się za dobrze i to by było jak wkładanie kija w mrowisko. Lepiej spotykać się czasem i powiedzieć sobie "cześć, co tam słychać".

Uważasz, że jest jeszcze zapotrzebowanie na muzykę taką jak wasza? Czas boomu przeminął, wytwórnie szukają teraz kapel, które mogą się dobrze sprzedać.

Wydaje mi się, że zapotrzebowanie zaczyna wracać. Zespół, który nie nagrał dobrych kilka lat żadnej płyty, przyjeżdża i ściąga sporo ludzi. Nawet więcej niż Guess Why, który ostatnio wydaje dosyć regularnie. Aczkolwiek wiadomo, że nie ma co porównywać do czasów np. z "Infernal ...", wtedy było zupełnie inaczej. Ale odbiór ludzi na całej mini-trasie był bardzo fajny. Dla mnie to jest budujące.

Co było impulsem do reaktywacji? Nie byliście najlepiej przygotowani, bo Guzik na przykład spiewał z kartek.

To mi się akurat podobało, było ciekawe [śmiech]. Jeśli chłopak przez kilka lat nie wykonywał tych utworów, to musiał sobie jakoś pomagać. A odpowiadając na pytanie. Rozmawiałem z Licą, który namawiał mnie na jakąś kapelę. Wtedy zaproponowałem nie zaczynać od zera, tylko ruszyć jeszcze raz z Flapjackiem, który ma już jakąś markę i nie trzeba się było zastanawiać czy zaskoczy czy nie. Na koncertach Acidów ludzie cały czas o niego pytali. Lica się zgodził i pojechaliśmy na pierwszy koncert do Lubiąża i jakoś to się teraz toczy. Flapjack naprawdę jest traktowany jako... towarzyskie spotkanie muzyczne, tak bym to określił. Nie musimy grać dlatego, że nie mamy na chleb, tylko dobrze się ze sobą czujemy gdy się spotykamy.

Chyba zawsze tak było?

Taaaak, chociaż może kiedyś myśleliśmy, że każdy będzie z tego żył, a teraz już nie ma ciśnienia.

A to podejście jak do spotkania towarzyskiego nie utrudnia pracy nad nową płytą?

Nie utrudnia, bo presja na to, żeby zrobić nowe rzeczy jest bardzo duża. My sami chcemy nagrać coś wreszcie, bo kto przez tyle lat wykonuje te same utwory? Ale problem polega na tym, że musi być Guzik przy tym wszystkim. Na tej demówce miało się znaleźć kilka kawałków więcej, które zrobiliśmy, ale nie zostały przez niego do końca zaakceptowane. Nie pasują mu. My na nie poświęciliśmy trochę czasu i stwierdziliśmy że nie będziemy tworzyć bez niego, bo to syzyfowa praca. Poczekamy.

Czym się zajmujecie oprócz muzyki?

Maciek Jahnz jest kierowcą, Guzik pracuje w sklepie. Tylko Gienia utrzymuje się z Muzyki... jeszcze Olass, który gra w Acidach.

Jakie są w takim razie szanse, że zbierzecie się i nagracie materiał?

Z Olassem i Jahnzem spotykamy się często, bo mieszkamy w tym samym mieście. Gorzej z Guzikiem. Ale trzeba to zrobić bo już sam się wkurzam. Utwory leżą dwa miesiące i nic się nie dzieje. Takie jest niestety życie i na siłę też nie będziemy niczego nagrywać. Bo wtedy to już będzie "nietowarzyskie spotkanie" - robota [śmiech].

Powiedz na koniec jak to było z próbą porwania was przez zespół Mold w Szczytnie.

[śmiech] Nie no jaja sobie robiliśmy bo byliśmy w takim zabawowym nastroju. Sam im wskoczyłem do samochodu i napisałem pod zdjęciem, że mnie wciągają.

Dobrze, że nie odjechałeś. Dzięki za rozmowę.

[Bartek Łabuda, Kamil Garbowicz]