Powiększenie we wrześniu
Something Like Elvis
Hanne Hukkelberg
Matthew Shipp & Joe Morris
Six Organs Of Admittance
The Whitest Boy Alive
OffOnOff
The Complainer
Hotel Kosmos
Meril Wubslin
Jamie Lidell
Ólafur Arnalds
Hypnotic Brass Ensemble



Chociaż sam zespół istnieje od ponad 15. burzliwych lat, w ciągu których wielokrotnie dochodziło do zmian składu, nazwy a nawet zaprzestania działalności, to szersza publiczność usłyszała o nim dopiero w 1998 roku, po wydaniu płyty "Apocalypse dudes". Znani z humorystycznego podejścia do życia i muzyki, członkowie Turbonegro komponują utwory utrzymane w stylistyce punk-rock&rollowej.
"Party animals" to 12 utworów (w tym intro), z których zasadnicza większość jest zagrana w podobny sposób tzn. zwrotka-refren-zwortka-refren. Niektórych może razić taka przewidywalność kompozycji, ale mi zupełnie ona nie przeszkadzała, bo ten "mankament" został całkowicie zatuszowany porywająca dynamiką i surową melodyjnością utworów takich jak All my friends are dead, Blow me, czy Death from above. Turbonegro momentami gra wpadające w ucho proste i chwytliwe kawałki, a momentami sięga po bogatsze, wręcz karykaturalnie, aranżacje. Przykładem niech będzie świetne City of satan rozpoczynające się rytmicznymi uderzeniami perkusji, niczym We will rock you Queen, a zakończone popisem mini-orkiestry symfonicznej. W utworach takich jak Wasted away, Stay free czy Hot stuff... można wyłowić kilka przyjemnych solówek gitarowych, ale nie są to jakieś widowiskowe fajerwerki. Turbonegro gra "drużynowo" - brak tutaj wybitnych instrumentalistów, ale efekt końcowy jest w 100% pozytywny. Duży wpływ na dobrą ocenę płyty mają także teksty - no bo jak tu nie czuć sympatii dla starszego jegomościa z rozwiniętym mięśniem piwnym, śpiewającego z olbrzymią werwą i przekonaniem "You think i'm fat, but it's optical illusion"?
[Bartek Łabuda]