polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious
SOLE Live from Rome

SOLE
Live from Rome

Tytuł najnowszej płyty Sole'a jest mylący - nie oczekujcie po jednym z założycieli Anticonu i chyba najbardziej anty-systemowo nastawionym członku tego kolektywu, że po dwóch latach ciszy powraca z koncertówką, co by zbić trochę kasy. "Live from Rome" jest raczej raportem z oblężonego miasta, relacją ze świata, który według autora jest pełen niegodziwości i wymaga głębokiego zastanowienia. W porównaniu do wcześniejszych płyt artysty, zwłaszcza do "Selling Live Water", mniej jest obecnie u Sole'a metafory lub zagadkowości, a jego wokalne kanonady przybrały z jednej strony na bezpośredniości, a z drugiej na refleksji czy nawet melancholii. Sole, człowiek o nastawieniu do muzyki: "hip-hop mnie nie lubi, ale ja lubię hip-hop", nie jest jednak rozpolitykowanym trybunem, który swoje albumy faszeruje treścią (z którą można się zgadzać lub nie) bez zwracania uwagi na jej atrakcyjność estetyczną. Album, wyprodukowany w większości przez Odd Nosdama'a i Alias'a, jest w podkładach oszczędnym cut'n'paste opartym o soniczne sample i basowe linie, podrasowane rytmem z nieodłącznego SP-1300 i w pełni podporządkowanym głosowi Sole'a. Styl rymowania nie należy do konwencjonalnych, brak u Sole'a frywolnych zagrywek i słownych kalamburów, ale olbrzymia swoboda operowania językiem oraz może i oszczędna, metoda wypowiedzi sprawiają, że flow Sole'a nie jest w odbiorze łatwy, lecz na pewno atrakcyjny. Poza tym, świetnie komponuje się on ze skupioną muzyką i tekstami, lawirując między złością, smutkiem czy sarkazmem. A tych w tekstach jest całe mnóstwo, praktycznie każdy utwór przynosi serię smaczków i porywających fraz, stworzonych przez człowieka inteligentnego i oczytanego, ale nie próżnego. Album składa się z jego poglądów, choć okraszonych serią świetnych aluzji lub przytyków. Nie ma sensu przytaczać tutaj najbardziej frapujących cytatów, poszukajcie ich sami, a jest w czym wybierać. Naprawdę, do "Live from Rome" warto powracać, by stopniowo w gąszczu wersów odkrywać przekaz kolejnych z nich. Płyta, która w pierwszym kontakcie wydaje się być ponurą, ciężkostrawną i nastawioną przede wszystkim na treść (uderzając zarazem liczbą krótkich kompozycji), w kolejnych odsłonach staje się wręcz przebojowa, ukazuje coraz większe walory czysto brzmieniowe - czy to prawie wzruszające melancholią, czy buzujące wywrotową energią - a głos Sole'a w miarę jak się z nim oswajamy nabiera na głębi i sile. Odd Nosdam i Alias po raz kolejny dowodzą, że ich bity są prawie niepowtarzalne. Wspólnie wyprodukowali album spójny i podążający ścieżką wyznaczoną przez wokalistę. W rezultacie "Live from Rome" jest płytą nasyconą treścią, ale tryskającą nieodłącznym humorem i sarkazmem, podaną z przymrużeniem oka i dystansem do zarówno lewicowych i prawicowych klisz - Sole to człowiek o własnych poglądach i daleki od łopatologii i nachalnego doktrynerstwa. Obok "Absence" Dalek, jest to z pewnością jedna z najbardziej intrygujących płyt niekonwencjonalnego hip-hopu w tym roku, choć wyraźnie mniej inwazyjna brzmieniowo. Szczerze polecam.

[Piotr Lewandowski]