polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious
VA Staedtizism 4

VA
Staedtizism 4

Bardzo lubię Akufen. Lubię też Jana Jelinka, tak samo jak Deadbeat i Safety Scissors. Wielkim szacunkiem darzę Stefana Betke i jego wytwórnię ~scape. Uwielbiam estetykę berlińskiego dubu, trzaski i bity, miejskie szumy przetwarzane w niesamowite przestrzenie.
Jaki jest więc powód tego, że Staedtizism 4 mi się nie podoba? Staedtizism z założenia miał być przedsięwzięciem z mocną ideą. Dekonstrukcją kolejnych gatunków muzycznych osadzoną w niespotykanej gdzie indziej wrażliwości muzyków skupionych nie tylko wokół ~scape. Oczekiwałem kompilacji znakomitych utworów wykonawców, o których w kręgach znawców elektroniki mówi się z szacunkiem. Tymczasem słucham tej płyty i zadaję sobie pytanie: czy ta muzyka jeszcze się rozwija? Bo mam wrażenie, że to wszystko już słyszałem. Tym razem wszystko zanurzone jest w programowym funkowo - hiphopowym sosie, jednak na dobrą sprawę nie zaskakuje absolutnie niczym. Najlepiej wypadają Thomas Fhelmann oraz Deadbeat, którzy są w naprawdę znakomitej formie. Najbardziej rozczarowuje za to Akufen. Cięcie przebojów radiowych i składanie z nich pogiętych housowych kompozycji było doskonałym patentem, ale, moim zdaniem, wystarczającym najwyżej na jedną płytę... O reszcie nawet nie warto wspominać - są to całkiem porządne (trzeba przyznać) utwory nie wyróżniające się jednak niczym szczególnym na tle innych dokonań wykonawców biorących udział w projekcie.
   Oczekiwałem wielkiej kompilacji skupiającej wykonawców z wizją, tymczasem otrzymałem zwykłą składankę kilku przeciętnie dobrych utworów osadzonych w konwencji click. W zasadzie nie ma czym sobie zawracać głowy.

[Mikołaj Pasiński]